wtorek, 4 marca 2014

two.


    - Kamyk! Natychmiast oddajcie mój telefon! - krzyknęłam zdenerwowana
   
   To, że mi wypadł, nie oznacza, że mogą mi po nim grzebać do woli.
    
   - Marzysz! Hmm.. Ciekawe co masz w wiadomościach. Sprawdzamy? - zaproponował Kubacki, a ja poczerwieniałam ze złości. - Mama, Kuba, Kuba, Maciejka, Kika... Kika? Kto to? 
    
    - To moja przyjaciółka. Przy okazji też Magdy. - wtrącił Maciek, siedzący zaraz za nim
    
    - Może ma jej zdjęcia! Dawaj do galerii! - rozentuzjazmował się Miętus, przeglądając kolejno pliki - Nudy, nudy, nudy... O! A to twój chłopak? Oooooo Dziamka romansuje! To coś poważniejszego? - spytał pokazując mi zdjęcie. 
    
    O nie. Tego już za wiele. Na mojej twarzy pojawiły się wypieki, a do oczu napłynęły łzy. Podbiegłam do chłopaka, wyrywając mu telefon i uciekłam do swojego pokoju. Trzasnęłam z impetem drzwiami. Położyłam się na łóżku, tym samym rozpłakując się jak małe dziecko. Na poduszce pojawiły się czarne ślady mojego tuszu. Temat Oskara był zdecydowanie moim słabym punktem. Dostałam gęsiej skórki na ponowną myśl o tamtych wydarzeniach.


*



    - Powiedziałem coś nie tak? - spytał Krzysiek z wyrzutem

    - Ale ty jesteś głupi! Jak się rozryczała, to chyba jasne, że twoje słowa były nie na miejscu! - zganił go Janek

    - Faktycznie, trochę przesadziłeś... - wtrącił Kamil - To dla niej widocznie bardzo delikatny temat. Dlatego myślę, że lepiej go nie poruszać. Będzie chciała - powie. Ale już mniejsza z tym... Radzę ci ją przeprosić, zanim obrazi się na dobre.

   - No ale za co? Za to, że nie wiedziałem?

   - Za całokształt. Leć! - pchnął go Mistrz i chłopak powędrował do pokoju nr 116



*



      Usłyszałam pukanie. Do pokoju, jak gdyby nigdy nic wszedł Titus. Byłam na niego wkurzona.

    -  Idź sobie! - rzuciłam szybko, spoglądając na chłopaka złowrogo

      Minę miał skruszoną. Chyba faktycznie żałował tego co powiedział. Jednak to nie zmienia faktu, że się do niego na razie nie zamierzam odzywać.

    - Dziama przepraszam. Na prawdę przepraszam! Wiem, że powiedziałem o dwa słowa za dużo...

    - Dobrze, że masz tą świadomość. Teraz wyjdź, proszę. Chcę zostać sama.

    - Ale...

    - Chcę. Zostać. Sama. Nie dociera?!

    - Dobrze... - spuścił głowę i wyszedł, lekko przymykając drzwi



      Odpuścił błyskawiczne. Kurczę... Tego właśnie nie lubię. I ten cholerny mętlik w głowie... Jeśli teraz mu wybaczę, urażę swoją dumę i uzna, że łatwo wybaczam. A to nie jest prawda... A jak nie wybaczę? Obrazi się. A ja nie chcę, żeby się obraził.



*


      Postanowiłam się przejść, na spacer dla dotlenienia mózgu. Zarzuciłam kurtkę oraz buty i ruszyłam na przechadzkę po totalnie mi nieznanym szwedzkim Falun. Powoli zaczynało się ściemniać. Na chodniku leżał gładko uklepany śnieg oraz momentami pojawiająca się gołoledź. Szłam powoli, skupiona na widoku gór i nieba. Było tak... Cudownie. Tak. To idealne określenie. Zaczęłam pstrykać zdjęcia moją lustrzanką. Lubiłam uchwycać takie bezcenne momenty. To takie 'artystyczne'. Nagle poślizgnęłam się. Straciłam równowagę. Próbowałam ratować się rękami, lecz po chwili wylądowałam w czyichś ramionach. Spojrzałam na mojego wybawcę. Około 20 letni, ciemny blondyn, o pięknych oczach trzymał mnie w swoich silnych ramionach. Mam straszną słabość do niebieskookich. Wydaje mi się, że skądś go znam. Tysiąc myśli na sekundę przelatywało mi przez mój mózg.

    - Nic ci nie jest? - spytał po angielsku

  Czyli Polakiem nie jest. Jego akcent sugerował niemieckie pochodzenie.

   - Yyy... Nie, chyba nic. Nie, nie... - zaczęłam gadać jak poplątana, a chłopak lekko się uśmiechnął

   - To dobrze. - postawił mnie na nogi - Chyba nie jesteś szwedką. Jak masz na imię?

  Bystry chłopak.

   - Magda - zaśmiałam się i poczerwieniałam

  Pff.. To zawsze mnie zdradza.

   - Imię ładne.. Zarówno jak i właścicielka.

   - Chodź już! Spóźnisz się znów na treningi! - krzyknął jakiś mężczyzna z oddali

   - Sorki, ale muszę już iść. Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy. - powiedział i odbiegł

   - Ja też.. - szepnęłam cicho odchodząc



*



     Od pół godziny próbuję uporządkować wszystkie papiery w domku polski. Masakryczne zadanie. Gdy wykonywałam potrzebne obliczenia, milcząca dotąd krótkofalówka, odezwała się. Cud!

   - Jak ci idzie? - wydobył się głos trenera

   - Powoli kończę.

   - To chodź już, za chwilę będą kwalifikacje.

   - Ale papierki...

   - Masz przyjść. I weź aparat.

   - Ehh... Idę. - przystałam i naciągając na uszy czapkę, wyszłam z pomieszczenia

     W Skandynawii jest okropnie mroźno! Tak się składa, że jestem ciepłolubnym osobnikiem, jak na porządnego kota przystało, ale dla skoków mogę wytrzymać nawet taki ziąb. Schodząc po schodach wpadłam po raz kolejny w zaspę. Dzień upadków? Nie lubię tego.

   - Kot? - usłyszałam głos zza swoich pleców

   - Murańka! - krzyknęłam radośnie i rzuciłam się w ramiona chłopaka

   - Lenka, co ty tu robisz? - ścisnął mnie

   - Hmm... Jestem? Zostałam wysłana na takie powiedzmy 'ferie' z braciszkiem.

   - Wyrosłaś strasznie przez te pół roku. I jak? Wszystko już dobrze?

   - Po co pytasz, skoro znasz odpowiedź?

   - Czyli widzę, że bez zmian.. I tak jesteś bardzo dzielna, masz dobrego ducha walki. - ucałował mnie w czoło

   - Dziękuję. Chyba powinieneś jechać już na górę. - uśmiechnęłam się wyrywając się z jego objęć - Będę ci dmuchać pod narty. No to sio!

     Odbiegł. Ponownie zostałam sama. Rozejrzałam się jeszcze raz, w poszukiwaniu znajomych twarzy, po czym ruszyłam w stronę stojącego przy barierkach trenera Sobczyka. Rozpoczęliśmy dość mało oryginalną dyskusję na temat warunków pogodowych, które nie były najlepsze. Wiatr hulał raz z jednej, raz z drugiej strony. Bardzo loteryjnie.



***********************************************


Siemka.(: To chyba najdłuższy rozdział, który jak na razie zdołałam napisać :D Mam nadzieję, że nie zanudziłam i podzielicie się ze mną przemyśleniami na temat całości, a także tożsamości tajemniczego 'wybawiciela'. Jak myślicie, co się stało między Magdą a Oskarem? Do napisania! xx

+ Jeśli ktoś chce być informowany to polecam zostawić kontakt do siebie (twitter, ask, GG, blog czy cokolwiek) w komentarzu lub zakładce 'Informowani'. Od razu mówię, że rozdziały będą dodawane dość nieregularnie ;)

4 komentarze:

  1. Bardzo fajnie!
    I nawet ułatwiasz nam czytanie robiąc odstępy! Miło!!!
    Co to tajemniczego wielbiciela to stawiam na Wellingera lub Karla Geigera.
    Kamil! Głos ułożenia i rozsądku.... No weźcie coś zróbcie z tym Kamilem, niech on taki poukładany nie będzie! :)
    Wyczuwam jakąś "inną" relacje między Miętusem a naszą bohaterką ;)
    No cóż czekam na kolejny :)
    Pozdrawiam! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, co masz na myśli pisząc "inną" ? ^.^

      Usuń
  2. Jest ok, wcale nie jest nudny. Titus jak tylko się pojawia, to kradnie rozdział, szczególnie tekstem: "No ale za co? Za to, że nie wiedziałem?". Tak, Krzysiu, właśnie za to. Jeszcze go chłopaki wychowają ^^

    Czyżby ten blondyn miał być tutaj główną postacią? Na razie nie wiem kto to może być. Wśród Niemców jest jakiś blondyn? Chyba że akcent to była zmyłka, a ten ktoś ma hmm... wadę zgryzu xD

    Mam jednakże pewną wątpliwość. Jak to się stało, że Dziamka spotkała Klemensa dopiero na skoczni w Falun? Nie było go z kadrą na lotnisku, ani w hotelu, ani w busie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Medżik, haha :D A tak na serio to ułożyłam sobie w głowie, że on później dopiero do nich dołączył bo mu coś wypadło, ale oczywiście ja aka geniusz i zapomniałam totalnie o tym napisać 8))))))))))))))))))

      Usuń