Wkrótce usłyszała przekręcanie klucza w zamku, na dole. Zeszła powolnie po schodach i ujrzała Kubę wraz z jakąś dziewczyną. Coś się tu kroi! Nic nie mówiąc rzuciła mu się na szyję, a blondynka spoglądnęła na nich nieśmiało.
- Alicja, to właśnie jest Madziulka, moja młodsza siostrzyczka - przedstawił ją, czochrając jej długie włosy
- Najlepsza siostra pod słońcem?
- Mhm. - brunetka uniosła dumnie głowę
- Fajna koszulka. - zauważyła, a Kotówna wpadła w śmiech - Kuba aż tak cię faworyzuje?
- Nie, akurat od Maćka. Baaardzo stara koszulka. Oczywiście geniusz nie potrafił dobrać rozmiaru, ale mniejsza z tym. Napijecie się czegoś ciepłego?
- Ja dziękuję. - mruknęła Ala
- A ja to co zawsze - uśmiechnął się Kuba i pociągnął blondynkę w stronę salonu
Magda nalała wody do czajnika elektrycznego i postawiła na bazie. W oczekiwaniu na zagotowanie się cieczy, usiadła na stołku, przeglądając kolejne kolorowe czasopisma.
*
Idąc jedną z zakopiańskich uliczek, postanowił udać się na Krupówki. To był jeden z jego ulubionych sposobów na spędzanie czasu, gdy chciał coś przemyśleć lub miał zły humor. Tym razem jego myśli zaprzątała jedna mała, wredna osóbka, która nie była mu obojętna. Nie umiał tego przyznać przed znajomymi, bratem, a nawet samym sobą. Bo chodź często jedno obrażało się na drugie, nie rozmawiali ze sobą, wytykali sobie błędy i darli przysłowiowe koty - lubili się. To trzeba było przyznać. Ich sposób na to był po prostu inny. Taki wyjątkowy.
Tym razem postanowił, że sprawi jej mały prezent przeprosinowy. Namieszałem - więc muszę to odkręcić. Przeglądał stragany w poszukiwaniu inspiracji, lecz nic nie przychodziło mu do głowy. Nagle oświeciło go. Jeden ze sprzedawców miał piękne kwiaty. Wybrał więc jedną z róż. Jej ulubione kwiaty... Wyróżniała się. Wyróżniała się, czy może COŚ nadawało jej wyjątkowości? Tego nie odgadnie nikt.
*
Magda ślęczała na kanapie, przeglądając kolejne ogłupiające kanały telewizyjne. Nie rozumiała fenomeny niektórych z nich. Gdy w końcu trafiła na jakiś kanał z kreskówkami, rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Nie zwlekając, szubko do nich podbiegła. Otworzyła, lecz po chwili zamknęła. To znaczy nie do końca, bo w szparze pomiędzy futryną a drzwiami ten ktoś postawił nogę. Więc logicznie rzecz pojmując - nie dało się ich zamknąć. Po kilku próbach ugięła się i wpuściła gościa do środka.
- A więc? Co cię tu sprowadza? - spytała znudzona
- Chciałem cię przeprosić i porozmawiać. Tak więc, przepraszam cię bardzo.. - zaczął niepewnie swój wywód, klękając na jedno kolano - Nie chciałem cię urazić moimi słowami. Na prawdę nie wiedziałem, że ciebie to zaboli.
- Wstań patafianie. - zarumieniła się - Czasami zachowujesz się jak totalny idiota, wkurzasz mnie niemiłosiernie, ale i tak ci odpuszczam. Tym razem też będę litosna.
Przytuliła go mocno
Zaciągnęła się zapachem jego perfum. Tych idealnie dopasowanych perfum, których zapach tak uwielbiała. Po chwili puściła go, a chłopak z wymalowanym uśmiechem wręczył jej niewielkiego misia oraz różę. Skomentowała to cichym 'Aww' i pozwoliła mu się rozgościć. Otwarła jedną z szafek. Wzięła do rąk mały wazonik, który napełniła do połowy wodą, wkładając do niego kwiat. Postawiła go na stoliczku obok telewizora, po chwili rozsiadając się na kanapie. W salonie państwa Kotów zagościła niezręczna cisza
- Maćka jeszcze nie ma?
- Najwidoczniej. Pewnie poszedł na romanse z Karoliną. Czemu pytasz?
- A tak jakoś. Ja już chyba będę...
- Jak tam chcesz. Myślałam, że ktoś dotrzyma mi towarzystwa. Ale nie...
- Jeśli nalegasz. - uśmiechnął się szeroko
*****************************************
Tak wiem. Masakra. Jeśli są jakieś błędy to wybaczcie. Łeb mi zaraz pęknie, a piękna pogoda za oknem wcale nie pomaga.
No ale nic. Zdradzę wam w tajemnicy, że rozdział 4 jest już w trakcie przepisywania, więc spodziewajcie się go po wtorku, bo mam rekolekcje (czyt. dni tak jakby wolne) :)
Btw, dziękuję za każdy komentarz. To bardzo motywuje <3
A tu taki buziak dla was ;*


Super rozdział, jak i cały blog. Fajnie piszesz i lekko się czyta :* czekam na następny. ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny jest czekam na nexta <33 ;x
OdpowiedzUsuńSuper ten blog :) Podoba mi się ta lekkość :* Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńJakie kochane zdjęcie ♥ Ciekawy rozdział, fajnie piszesz.
OdpowiedzUsuńCiekawe co to za wypadek z przeszłości... uwielbiam takie tajemnicze sprawy:))
Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
http://koty-chodza-wlasnymi-sciezkami.blogspot.com/
http://orlykruczka2.blogspot.com/
po prostu zakochałam się w Twoim blogu, wspaniały <3
OdpowiedzUsuńDobrze zgaduję, że to nasz Titus przylazł? Swoją drogą mógłby się ogarnąć, a nie siedzi i milczy a w końcu pyta o Macieja. Już się stęsknił?
OdpowiedzUsuń