wtorek, 18 marca 2014

four.


Z dedykacją dla Wikusi z ask'a i GG :* <3



******************************************

Siedział w jednej ze swoich ulubionych kawiarni, czekając na przyjaciółkę. Spóźniała się już 15 minut. Martwił się. Tak. Maciej Kot martwił się o tą niewysoką brunetkę zwaną Kiką. Powoli odchodził od zmysłów, a w jego głowie zaczęły się pojawiać najczarniejsze scenariusze, które szybko starał się odrzucić. Wziął do ręki telefon. Zaczął się bawić ekranem blokady, by po chwili dotrzeć do kontaktu dziewczyny. Miał już dzwonić, gdy drzwi gwałtownie się otworzyły. Karolina wpadła do pomieszczenia i od razu zmierzyła do stolika, który zawsze zajmowali wraz z Maćkiem. Popatrzyła na niego przepraszając i usłyszała ciche 'Nic się nie stało'.

- Maniuś przepraszam! Miałam małą, niespodziewaną wizytę. Proszę cię, nie wnikaj. 

- Znów cię naszedł? - spytał z nutą zdziwienia w głosie, a dziewczyna pokiwała głową 

Usiadła obok niego, spuszczając głowę. Spod rekawa jej bluzy wyłonił się mały kawałek bandarzu, nasączony krwią. Chłopak zmarszczył czoło. Zaniepokoił się. Uniósł delikatnie rękaw bluzy dziewczyny. 

- Karolcia... Dlaczego? 

- Ja już nie wytrzymuję. Nie daję sobie sama ze sobą rady. Naprawdę nie wiem dlaczego nadal się ode mnie nie odwrociłeś, jak inni... Mam już 22 lata, a nadal nie potrafię ułożyć sobie życia, stworzyć normalnego, trwałego związku, znaleźć osoby która będzie mnie kochała bezwarunkowo... 

- Znam taką osobę. 

- Taa. Niby kto chciałby się umówić z szajbuską którą porzuciła matka, ojciec jest pijakiem, przeżyła próbę samobójczą i była w wariatkowie? Nie żebym się nad sobą użalała, ale powiedz mi. Kto? 

Skoczek uśmiechnął się przyjaźnie. Odgarnął jej włosy za ucho, łapiąc ją za podbródek i stykajac ich usta ze sobą. Delikatnie wpił się w jej wargi. Odrywając się, wyszeptał jej do ucha ciche 'Ja'. 






*






 Niska brunetka biegła pośpiesznie chodnikiem. Ulicą przejeżdżały tabuny aut. Nie zważając nawet na nie, przyspieszyła na przejściu dla pieszych. Obiecała, że dotrze na trening. Choćby nie wiem co. Zostało jeszcze 2 minuty do rozpoczęcia, a ona nadal tkwiła w połowie drogi. Jeden z samochodów zwolnił, 'dotrzymując kroku' dziewczynie. Okno się otworzyło i poczuła na sobie mierzący wzrok chłopaka.

- Spieszysz się gdzieś? - spytał jej dobrze znany, znienawidzony głos

 Nie kto inny, tylko Zniszczoł.

- Może. Z resztą co cię to obchodzi.

- Tylko spytałem. Może podwieźć?

- Nie skorzystam.

- No tak. Plebs woli chodzić pieszo.

- Mmm... Przyjebał ci ktoś kiedyś patelnią? Bo ja jestem bardzo chętna. - wycedziła przez zęby, a chłopak odjechał

 Głupi tchórz. Zawsze arogancki i wywyższający się. Nie przepadała za nim. Z resztą.. z wzajemnością. W gimnazjum wdała się nawet w bójkę z nim, ale to już inna bajka. Kilka minut później była już na sali. Krzysiek uśmiechnął się do niej promiennie, po czym została powitana przez resztę 'bandy'. Zaprosili ją do gry w siatkówkę. Nie wiedząc co zrobić, zgodziła się. Wylądowała w drużynie wraz z Dejvim, Kamykiem i Jankiem. Nie ma co... Mocny team.

Jej buty nie były idealne do grania, odczuła to już na początku. Postanowiła więc kontynuować grę bez nich.

- To zły pomysł - stwierdził jej starszy brat, lecz Magda pozostawała nieugięta

  Ich zgrany zespół świetnie sobie radził. Rozgrywali dobre akcje. Wygrywali już 24:22 w 2 secie, gdy nagle dziewczyna podczas odbicia sposobem dolnym źle stanęła. Jakie to trzeba mieć szczęście? Magdalena 'Chodzące (teraz niekoniecznie) nieszczęście' Kot. Pięknie brzmi, nie? Syknęła z bólu. Większość grupy, jak na zawołanie, zjawiła się wokół niezdary.

- Dziama, nie udawaj, tylko wstawaj. - krzyknął trener z drugiego końca hali

- Tylko, że ona chyba nie udaje.. - stwierdził Dawid

- Będę żyć. Teraz może dajcie mi oddychać, co? - powiedziała podnosząc się, bez skutku

- Kostka, jak nic. Trzeba będzie jechać na SOR. - oznajmił Kamil

- O nie, nie, nie! Ja się do żadnego szpitala ani lekarza nie wybieram i koniec kropka. Ktoś pomoże wstać, halo?

- Tak, ale musisz usiąść na ławce. Trzeba unieruchomić. Maniek leć po apteczkę. - wtrącił Titus, biorąc dziewczynę na ręce

- Nie wygłupiaj się nawet i mnie postaw. Nie uniesiesz takiego paszteta.

- Chyba piórko miałaś na myśli. Jesteś wyjątkowo lekka. A teraz nie gadaj, tylko siedź spokojnie - usadził ją i wziął do ręki bandaż - Bardzo boli?

- Nie, tylko tak wyję bo lubię, wiesz? To chyba jasne że bardzo boli. Ał!

- Sorki.

- Dajcie mi to. - wyrwała bandaże z rąk Miętusa i Maciejki

  Kilka sprytnych ruchów i na grubej warstwie okładu, pojawiła się kokardka. Byli pod wrażeniem jak takie 'ósme nieszczęście' potrafi sama się opatrzyć.


*


Po skończonym treningu wsiadła do auta wraz ze starszym bratem. Postanowili załatwić to po cichu, bez zbędnych ceregieli, by rodzice nie dowiedzieli się o nieodpowiedzialności dziewczyny. W szpitalu - jak to w szpitalu - kolejka dłużyła się niemiłosiernie. W końcu lekarz wywołał nazwisko Kot. Dziama weszła do środka, skacząc na jednej nodze i opierając o ściany. Wyglądało to komicznie. Maciek nie mógł nie wykorzystać takiej sytuacji, więc nagrał poczynania siostry.

- Policzymy się w domu - szepnęła zamykając drzwi


*********************************************



Na wstępie zaznaczę, że poprostu was uwielbiam<3 



6 komentarzy pod ostatnim rozdziałem? I ponad 600 wyświetleń bloga? Wiem, że dla was to malutko, ale dla mnie to rekord. Serducho mi się raduje i aż się pisać chce :) 

Mam nadzieję, że się podoba. xx 

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny! Uwielbiam to opowiadanie :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro ty uwielbiasz czytelniczki, to ja zostaję^^
    Ale tak na poważnie - świetne opowiadanie. I zaczynam je uwielbiać, nie ma innej opcji.
    Dziewczyna ma przechlapane (lekko mówiąc) z tymi naszymi skoczkami. Tak bezczelnie nie pomóc cierpiącej i jeszcze nagrywać... wredne bestyjki^^
    "Przyjebał ci ktoś kiedyś patelnią? Bo ja jestem bardzo chętna." Jak to przeczytałam, to zaczęłam się śmiać jak opętana. Nie wiem dlaczego, ale nie mogę się powstrzymać do tej pory.
    Jest naprawdę dobrze!
    Pozdrawiam :)
    http://www.w-ogniu.blogspot.com - Bartek Kłusek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne opowiadanie <3
    obserwuje :*

    OdpowiedzUsuń