- Dziamuś, obiadek czeka. Zjesz z nami? - spytała ciepłym tonem
- Już idę. - odpowiedziałam wstając z łóżka i rozprostowując kości
Zeszłam z nią powoli na dół, gdzie tata nakrywał już do stołu. Nagle poczułam czyjeś ręce łapiące mnie w pasie. Zostałam przerzucona przez ramię. Kim był mój oprawca? Oczywiste, że to on.
- Maciek, to nie jest zabawne! Masz mnie natychmiast postawić na ziemi oszołomie! - krzyknęłam, bijąc bruneta pięściami w plecy. W końcu moje prośby zostały wysłuchane i stanęłam o własnych siłach na podłodze.
- Też się cieszę, że cię widzę kochana siostrzyczko.
- Nie słodź mi tak, bo cukrzycy jeszcze dostanę. Pan obrażalski został w Krakowie?
- Taa. Mówił coś o spotkaniu z dziewczyną, ale dokładnie nie pamiętam.
- I dobrze, że został. - palnęłam, za co zostałam skarcona wzrokiem przez mamę
- Oj Magda, Magda... - westchnął tata - Mamy dla ciebie małą niespodziankę. Mianowicie pojedziesz ze swoim bratem do Skandynawii.
- Że co, proszę? - spytaliśmy w tym samym momencie
- Mówiłaś, że nudzisz się sama w domu, a przecież lubisz oglądać skoki. Na żywo jest jeszcze większa frajda. W papierkach jesteś zapisana jako młodszy asystent trenera.
- O jezuu... Tyle czasu z Maciejką i jego psychicznymi kumplami? Trzy razy nie, dziękujemy.
- Nie masz wyboru. I nie dramatyzuj, go wiem, że dasz radę. - rodzicielka poklepała mnie po plecach
Grr.. Więcej im już nic nie powiem! Dokończyłam jedzenie sałatki i odniosłam talerz do zmywarki. Zaraz po tym pobiegłam do pokoju spakować manatki. Zapowiada się zwariowany miesiąc...
**********************************
Krótko, ale na temat. :) Mam nadzieję, że ktoś będzie czytał moje marne wypociny. Enjoy x
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz